czwartek, 17 września 2015

Początek wszystkiego...

Dzień jak każdy inny... szkoła, nauka itp.W pewnej chwili podszedłeś do mnie i zapytałeś mnie o chodzenie...częścią siebie byłam szczęśliwa a częścią zaskoczona że odważyłeś się na ten czyn.
Potem były kolejne dni i było na prawdę zajebiście... mijał tydzień,dwa,trzy aż dowiedziałam się że masz jakieś wątpliwości... Nie,nie dowiedziałam się tego od ciebie... tylko od twoich kolegów że przekonywali cię żebyś ze mną był... żebyś przemyślał po co to wszystko i za co mnie w ogóle kochasz... Niby się poukładało,ale niestety to były tylko pozory które widziałam... które niszczyły mnie po trochu...
________________________________________

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz